SEA | USA-Rosja-UE
848
single,single-post,postid-848,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,side_area_uncovered_from_content,qode-theme-ver-9.2,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
 

USA-Rosja-UE

USA-Rosja-UE


Sytuacja polityczna w naszym regionie ostatnimi czasy stała się jeszcze bardziej skomplikowana niż dotychczas. Jest to spowodowane wieloma czynnikami, jednym z nich jest wynik wyborów w Stanach Zjednoczonych.

Na stanowisko Prezydenta został bowiem wybrany człowiek, który nigdy nie pełnił żadnej funkcji z wyboru, nie ma też żadnego doświadczenia wojskowego, jak również zauważalnych kompetencji w polityce zagranicznej. Na dodatek panuje o nim opinia, oparta na jego rozlicznych często sprzecznych wypowiedziach w czasie kampanii wyborczej, że jest to polityk dość nieprzewidywalny, który ponadto nie będzie umiał współpracować z Kongresem. W szczególności jest wysoce niejasne, jak nowy prezydent chciałby ułożyć stosunki USA z Rosją co sprawia, że 63% obywateli USA jest zaniepokojonych tą kwestią. Rosja bardzo liczyła na składane w czasie kampanii wyborczej deklaracje Donalda Trumpa o konieczności ułożenia na nowo relacji z Rosją, a także na jego łagodniejsze podejście do problemu Krymu i Ukrainy. To jednak nie znajduje potwierdzenia w ostatnich wypowiedziach przedstawicieli nowej amerykańskiej administracji. Jak na razie nie wydaje się, żeby można było wrócić do projektu jakże potrzebnej modernizacji Rosji w oparciu o współpracę z Zachodem, zarzuconej po agresji Rosji na Ukrainę.

Wszystko wskazuje na to, że Donalda Trumpa cechuje nostalgia za USA z lat 60-ych i chęć przywrócenia prymatu Ameryki tak, jak to wtedy miało miejsce, choć zupełnie nie wiadomo jak to miałoby się dokonać.
Ta nieprzewidywalność polityki amerykańskiej i obawa zerwania jej ciągłości komplikuje dodatkowo problemy z jakimi zmaga się Unia Europejska. Przez dziesiątki powojennych lat USA angażowało się bardzo istotnie w politykę europejską. Będąc poza Europą nie było obciążone bagażem tragicznych europejskich doświadczeń i mogło, często jako arbiter, angażować się w promowanie wielkich procesów politycznych takich jak integrowanie się Europy czy zjednoczenie Niemiec. Dzięki przywództwu i ochronie USA Europa mogła wycofać się z polityki światowego bezpieczeństwa i wykorzystywać jedynie elementy „miękkiej siły”. Dziś jednak nie jest jasne, do jakiego stopnia USA za prezydentury Donalda Trumpa będą chciały angażować się w rozwiązywanie problemów naszego regionu i czy ta polityka będzie nadal oparta także o pewne wartości, jak to było widoczne dotychczas, czy też będzie polityką „transakcyjną”, w której liczyć się będzie siła i twarde, wymierne i doraźne interesy.

Możliwy rozdział USA i Europy postawi ją w sytuacji wymuszonej samodzielności, do której Europa jeszcze nie jest dobrze przygotowana. Unia Europejska musi więc zyskać odpowiednia siłę zarówno wewnętrzną jak i na arenie międzynarodowej, a w interesie Polski- kraju o ograniczonych możliwościach samodzielnego oddziaływania na bieg spraw w skali światowej, a nawet w skali naszego regionu- jest działać na rzecz realizacji takiego programu.

Unia Europejska od 2008r zmuszona została do „zarządzania kryzysami” i nie była w stanie podjąć pojawiających się wyzwań o charakterze zewnętrznym, choć wykazała pewne zdolności do skutecznego działania jak w przypadku Iranu czy reakcji w postaci sankcji na agresywne działania Rosji. Niestety, pozycja Polski w Unii, jeszcze do niedawna bardzo silna, uległa ostatnimi czasy znacznemu osłabieniu. O znaczeniu kraju decyduje bowiem ocena, czy dany kraj bardziej łączy czy też dzieli, buduje wspólnotę czy ja osłabia, czy łączy swój interes z interesem unijnym czy nie. I w tych kategoriach ocena Polski wypada ostatnio nie najlepiej.

Wobec coraz dobitniej prezentowanych przez główne kraje europejskie projektów rezygnacji z jednolitej struktury wewnątrz Unii i wprowadzenie „Europy wielu prędkości” Polska nie powinna mieć złudzeń, że ten proces uda się zahamować. Wobec tego należy podjąć decyzję o tym, czy będziemy starać się o wejście do trzonu decyzyjnego UE a więc o wejście do grupy o powiększającym się stopniu integracji, czy tez pozostaniemy na obrzeżach tych procesów integracyjnych, a więc na pozostanie na politycznym marginesie naszego kontynentu.

Opracowanie: J. Onyszkiewicz