Artykuł Zbigniewa Bujaka "Obywatelski wymiar NATO"
Celem tego eseju jest zwrócenie uwagi na ścisły związek stanu wiedzy i aktywności obywateli jako warunek członkostwa w NATO.
Dla realizacji tego celu wskażę wybrane zapisy z dokumentów oraz własne doświadczenie.
Każdy obywatel kraju, członka NATO i kraju aspirującego do członkostwa, powinien wiedzieć że:
- NATO jest paktem obronnym.
- Jest, co do istoty, sojuszem państw gotowych zbrojnie przeciwdziałać zewnętrznej agresji.
- NATO działa na rzecz bezpieczeństwa wykorzystując instrumenty polityczne.
Tymi trzema pierwszymi stwierdzeniami wskazuję na bardzo istotne dla opinii publicznej czynniki, decydujące o istocie NATO. Pakt nie stanowi sam z siebie siły militarnej, która przybywa, by bronić napadniętego członka Paktu. Siłą militarną są wojska każdego członka Paktu z osobna. Ich użycie wymaga decyzji danego państwa. Członkostwo w Pakcie wymaga zatem świadomości obywateli, co do dwóch fundamentalnych kwestii. Po pierwsze, dany kraj i jego obywatele odpowiadają za zbudowanie swojej architektury obronnej na wypadek ataku wrogiego państwa. Po drugie, każdy kraj i jego obywatele mają być gotowi do udzielenia wsparcia innemu napadniętemu członkowi Paktu. Tak rozumiana gotowość wymaga szerokiego konsensusu społecznego. Prawidłowe rozumienie istoty Paktu jest zatem fundamentem tej gotowości i skuteczności.
W przypadku Polski nasza gotowość nie budziła wątpliwości. Historia naszych narodowych powstań, wojna polsko/bolszewicka 1920r, liczebność formacji zbrojnych w tym partyzanckich i ich działań podczas II wojny światowej, opór wobec narzuconego systemu władzy sowieckiej były dostatecznym argumentem świadczącym, że Polacy podejmują walkę w każdych okolicznościach. Znaczenie miał fakt, że w czasie II WŚ. Wojsko Polskie zaznaczyło swoją obecność na ważnych frontach i polach bitew tamtej wojny. Znane jest też nasze zawołanie – Za wolność naszą i waszą.
Istnieje jednak poważna wątpliwość, czy dzisiaj dobrze rozumiemy istotę Paktu NATO. W dużej części społeczeństwa i opiniotwórczych elit panuje przekonanie, że w razie zagrożenia przyjadą, przylecą, przypłyną „wojska NATO” i nas obronią. Takie wyobrażenie jest udziałem nie tylko naszych obywateli. Prawdziwa jest relacja ze spotkania prezydenta Czech – Wacława Havla ze Zbigniewem Brzezińskim. Havel spytał: Czy jak wstąpimy do NATO, to NATO nas obroni? Brzeziński odpowiedział: Panie Prezydencie, pytanie jest zupełnie inne. Czy jak wstąpicie do NATO, to będziecie się bronić? Rozumiem, odpowiedział Havel. Czy jednak rozumieją tę kwestię prawidłowo obywatele naszych krajów? Mam poważną wątpliwość. Społeczna gotowość do samoobrony jest znakomicie widoczna w architekturze obronnej Finlandii. Ten około 5,5 milionowy naród posiada ponad dwa miliony przeszkolonych i zaopatrzonych w broń rezerwistów – mężczyzn i kobiet. Dodać należy przygotowanie schronów dla niemal całej ludności kraju. Tym samym Finlandia to niewątpliwie kraj, którego obywatele mają najlepiej rozwiniętą wiedzę i świadomość, co do istoty Paktu. Jest nią wola obrony swojej niepodległości wyrażona w przygotowaniu tej obrony na wszelkich wymaganych polach. Niezłomność woli obrony swojej suwerenności udowodnili w Wojnie Zimowej 1939/1940 z sowiecką Rosją.
W naszej polskiej historii oporu jest jeden bardzo znaczący okres, który stał się wzorem obrony cywilnej i taktyki partyzanckiej. To system organizacji Powstania Styczniowego. Zastosowany został w Szwajcarii dzięki relacjom Franza L. von Erlacha. Po powrocie z Polski, wydał po niemiecku książkę Die Kriegfuhrung der Polen im Jahr 18632. Anegdotyczna była relacja grupy studyjnej ukraińskiej organizacji Maidan Monitoring Information Center ze studyjnej wizyty w Szwajcarii. Celem było zapoznanie się z ich modelem samoobrony terytorialnej. Pierwsze pytanie Szwajcarów do ukraińskich uczestników było: Dlaczego pytacie nas? Przecież my zbudowaliśmy nasz system według wzoru i doświadczeń z Polski. Polskę macie bliżej.
Nie znalazłem informacji o polskim tłumaczeniu wskazanej wyżej rozprawy. To poważne niedopatrzenie. Strategia i taktyka wojny partyzanckiej udowodniła skuteczność w wielu konfliktach. Dla mnie ma ona trzy bardzo osobiste oblicza. Pierwsze, to doświadczenie rodzinne. Ojciec Jan Bujak był łącznikiem i instruktorem strzeleckim w oddziale „Szarego”, czyli Antoniego Hedy. Heda na kolejnym etapie swego życia był w roku 1980/81 organizatorem koła weteranów AK w Solidarności Region Mazowsze. Stan wojenny, to drugie oblicze kwestii samoobrony. Przed konspiracyjnym przywództwem Solidarności stanęło zadanie wypracowania strategii oporu wobec metod Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Walka zbrojna narzucała się jako naturalna droga wskazana przez narodową tradycję. Dwa argumenty zdecydowały o przyjęciu pokojowych metod. Po pierwsze Solidarność zbudowana była w oparciu o zasadę walki bez użycia przemocy. Była to zasada założycielska, która wynikała z namysłu i świadomości naszego położenia w obszarze „bloku państw socjalistycznych”. Ten „blok” objęty był „doktryną Breżniewa”. Oznaczała ona, że polityka każdego państwa „bloku” ma być zgodna z „linią polityczną” wyznaczaną przez Komunistyczną Partię Związku Radzieckiego (KPZR). Odstępstwo prowadziło do interwencji, także zbrojnej.
Inspiracją i argumentem na rzecz naszej strategii walki bez przemocy był „Traktat Helsiński”3. Stał się instrumentem walki o Prawa Człowieka dla obywateli „bloku państw socjalistycznych”4. Kluczowym argumentem była przytłaczająca siła militarna przeciwnika. Liczebność wojsk sowieckich była szacowana na około 400 tys. Ówczesne Ludowe Wojsko Polskie liczyło około 300 tyś. Uzbrojony aparat Służby Bezpieczeństwa to około 24 tyś funkcjonariuszy. Siły Milicji Obywatelskiej, to 80 tyś w tym 13 tyś ZOMO. Podstawą do realistycznego rozważania strategii walki zbrojnej mógł być tylko bunt w wojsku. Wojsko pozostało zdyscyplinowane wobec swego dowództwa.
Przyjęcie zasady walki bez przemocy postawiło przed kierownictwem konspiracyjnym zadanie odwodzenia liderów lokalnych konspiracyjnych struktur od myśli i przygotowań do użycia broni. Było to zadanie trudne, bo wizja walki zbrojnej miała potencjalne oparcie na kilku polach. Najważniejszym, technicznym był dostęp do broni. Niemal natychmiast po 13 grudnia otwarte zostały skrytki z bronią ukrytą po II WŚ przez AK. Były to jednak ilości bez znaczenia wobec potencjalnych potrzeb. Znaczenie miała broń z jednostek Armii Radzieckiej oferowana na czarnym rynku. Okazało się, że jest dostępny każdy rodzaj broni wraz z nabojami w niemal dowolnej ilości. W swoim ręku miałem spis dostępnej broni, amunicji i ich ceny. Zaskakująca była reakcja na moje żartobliwe pytanie (w korespondencji listowej) – Czy czołg też można kupić? W odpowiedzi przeczytałem – Czy pytanie o czołg było poważne? Jeśli tak, to proszę określić, jaki rodzaj amunicji ma być załadowany. Odbiór poza ogrodzeniem jednostki (do Warszawy nie dostarczamy). Cena - 10 mln. I… tu nie pamiętam, czy dolarów, czy złotych.
Zauważyć należy, że takie proponowanie broni mogło oznaczać celowo organizowaną prowokację. Użycie jej przez konspirację solidarnościową odbierałoby nam atut, jakim był autorytet i uznanie na forum międzynarodowym za przyjęcie i kontynuowanie zasady walki bez przemocy. Użycie broni otwierałoby drogę Służbie Bezpieczeństwa do twardej rozprawy z konspiracyjnymi strukturami. Obecnie wiemy już, że w wielu konspiracyjnych grupach to agenci i współpracownicy SB zachęcali do szkoleń w użyciu broni i gromadzenia uzbrojenia. Znany jest mi tylko jeden przypadek działacza w pełni zaufanego, który przygotował plan zamachu na gen. Jaruzelskiego. To Krzysztof Siemieński. Uznał jednak argumenty przeciw i odstąpił od realizacji. Ten pragmatyzm i jednocześnie skuteczność przyjętej strategii potwierdzona została Porozumieniem Okrągłego Stołu. To pokojowe rozwiązanie było ważnym argumentem w działaniach polskiej dyplomacji na rzecz członkostwa w NATO i w jej następstwie integracji z Unią Europejską.
Walka zbrojna pozostaje wciąż w świecie sporów i konfliktów instrumentem ich rozstrzygania. W Ukrainie przygotowywano się do walki partyzanckiej, kiedy stało się jasne, że Rosja będzie zajmować Krym i reaktywuje ideę Noworosji. Świadomość i analizy wskazujące na nieuchronność nadchodzącego konfliktu rozwijane były przez Maidan Monitoring Information Center (MMIC) od 2004 roku (od „Oranżowej Rewolucji”). Za oczywiste przyjęto, że stan ukraińskiej armii nie daje szans na skuteczną obronę. Przyjęto, że skuteczna może być walka partyzancka. Szacowano, że siły partyzanckie osiągną stan około 700 tyś żołnierzy.
Taka strategia wymaga wsparcia na polu cywilnym. Oczywista jest kwestia lokali konspiracyjnych i wsparcia ludności. Jest jednak na tym polu czynnik kluczowy. To wsparcie opiniotwórczych elit. Taka walka wymaga uzasadnienia i zbudowania oraz utrzymania poparcia społecznego. W stanie rozbudzonej Oranżową Rewolucją obywatelskiej świadomości i determinacji widoczne było, że taką gotowość wsparcia wyraża dostatecznie wiele postaci z opiniotwórczej elity. Na polu cywilnym liczy się jeszcze jeden czynnik krajowy. To wsparcie duchowe oparte o religię. Duchowni ukraińskich kościołów gotowi byli wesprzeć walczących z bronią w ręku. Po minionych latach pełnoskalowej wojny trudno rozstrzygać, czy strategia wojny partyzanckiej mogła być skuteczniejsza. Uważam, że należy analizować różne możliwe strategie. To uczy myślenia i jest podstawą politycznych decyzji. Inspiracją i argumentem za strategią partyzancką był los rosyjskiej interwencji w Afganistanie. Rysując wizję tej walki w Ukrainie stwierdzano: Afganistan okaże się tylko nieudaną zagraniczną eskapadą. Prawdziwe piekło poznają tutaj.
Biorąc pod uwagę wskazane powyżej czynniki ważące o skuteczności walki zbrojnej i mit Afganistanu rodzi się pytanie o gotowość do takich metod w Polsce stanu wojennego i zagrożenia sowiecką interwencją. Wskazówką jest w tej kwestii los księdza Zycha. Zajął się on sytuacją młodych chłopaków, którzy w pierwszych dniach stanu wojennego postrzelili śmiertelnie sierżanta ówczesnej Milicji Obywatelskiej (MO) Zdzisława Karosa podczas próby odebrania mu broni. Określali się jako członkowie Powstańczej Armii Krajowej – Druga Kadrowa. Nazwa wskazuje, jak silnie obecna pozostaje tradycja dwóch legend polskiej drogi do niepodległości.
Kolejna płaszczyzna istotna dla strategii walki zbrojnej, to wsparcie z zagranicy. We wszystkich znanych z historii sytuacjach taka walka wymagała i wręcz była uzależniona od tej pomocy. Wobec nadchodzącej sowieckiej inwazji na Ukrainę kraje NATO uruchomiły dostawy broni pod kątem walki partyzanckiej. Sowiecka Rosja także znana była z udzielania wsparcia, w tym w uzbrojeniu, dla walczących zbrojnie w innych krajach świata. Celem badań nad wojną i pokojem powinny być związki między stanem kultury konstytucyjnej a warunkami i instrumentami działania danego państwa na arenie międzynarodowej. Dla przykładu. Moja wizyta w Salwadorze pozwoliła mi stwierdzić bezpośredni związek między upadkiem ZSRR i przystąpieniem salwadorskich partyzantów do pokojowych rozmów zakończonych porozumieniem z Chapultepec (Chapultepec Peace Accords z 16 stycznia 1992roku). Każde polskie powstanie ma w swej historii rozdział obejmujący raczej mniej, niż bardziej udane zabiegi o wsparcie polityczne, finansowe i dostawy uzbrojenia. Działalność państw skandynawskich znana jest z odrębnego charakteru. Wspierają zdecydowanie walkę bez użycia przemocy. Zarazem wiele wskazuje na to, że są dobrze przygotowani do militarnej obrony swojego kraju także drogą walki partyzanckiej.
Konsensus społeczny wskazany we wstępie należy odczytywać jako wyraziste poparcie obywateli dla przynależności danego kraju do NATO. Skala poparcia jest wskazywana poprzez badanie opinii publicznej przez uznany ośrodek. Poparcie, choć ważne, to tylko składnik tego, co określam jako społeczny czynnik i wymiar członkostwa w NATO. Świadomość, że to członkostwo jest zarazem zobowiązaniem do budowania strategii obronnej swojego państwa jest słabo, czasami wręcz w ogóle nieobecna w debatach o członkostwie. Społeczne aspekty są ważnym składnikiem strategii obronnej Paktu. Obrona będzie skuteczna pod warunkiem, że dany kraj jest dobrze przygotowany wojskowo, ale także na innych polach. Armia ma być adekwatna do możliwości mobilizacyjnych, ale też przewidywanego zagrożenia. Infrastruktura energetyczna ma zapewniać zasilanie poprzez zróżnicowanie źródeł energii, ich rozproszenie oraz elastyczną sieć dystrybucji. Wojna w Ukrainie pokazuje, jak ogromne znaczenie ma sprawność wszelkich cywilnych służb i firm sektora energetyki, transportu kolejowego czy budownictwa. Infrastruktura służby zdrowia wsparta systemem ratownictwa medycznego, w tym sieć krwiodawstwa, decyduje o przeżywalności rannych żołnierzy i cywili. Ważnym składnikiem cywilnej gotowości do obrony są (powinny być) cyfrowe plany miast. Pomagają w szybkiej diagnozie skutków uderzeń kinetycznych (ataków bombowych, rakietowych) i ułatwiają prowadzenie akcji ratowniczych. Dodać należy, że takie mapy są wręcz niezbędne do zarządzania współczesnym miastem i zarazem należą do najbardziej wrażliwych baz danych. Ich ochrona, to kolejna sfera odpowiedzialności cywilnych pracowników administracji publicznej. Taka mapa to przecież w rękach wroga, to gotowy plan uderzeń paraliżujących życie w atakowanym mieście. Wskazałem tylko kilka oczywistych sfer, które wraz z przystąpieniem do NATO wymagają decyzji rządzących elit na wszystkich szczeblach. Te i inne sfery wymagają zatem świadomych obywateli gotowych w każdym miejscu i czasie do uczestnictwa w obronie kraju.
Wyrazistym przykładem wagi poparcia społecznego jest rozszerzenie Paktu po inwazji Rosji na Ukrainę. Zmieniła ona nastawienie obywateli Finlandii i Szwecji. Na zadane o tę kwestię pytanie Chat- GPT odpowiada, że w Finlandii poparcie dla członkostwa wzrosło z około 25% do około 50-60% a nawet 76%. W Szwecji z poziomu 35% wzrosło do 58%. Przyjęcie krajów Europy Środkowej i Wschodniej do NATO określane jest w propagandzie rosyjskiej jako złamanie konsensusu zawartego wraz z wycofaniem wojsk sowieckich z NRD i krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Ten zarzut mówi wiele o tym, jak w Moskwie traktuje się międzynarodowe pakty i umowy. W Akcie końcowym Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie zawarte jest prawo państw sygnatariuszy do uczestnictwa w organizacjach międzynarodowych i zawierania paktów dwustronnych (Zasada I i VIII Aktu końcowego KBWE). Kwestię tę precyzyjnie wyjaśnia Adam Daniej Rotfeld w artykule: Strategie z wyboru czy z konieczności5.
Ideę praw człowieka jako płaszczyznę relacji Wschód-Zachód głosił, rozwijał i promował Zbigniew Brzeziński. Był niewątpliwie znakomitym znawcą sowieckiego modelu totalitaryzmu. Zarazem obserwował przejawy obywatelskiego oporu w krajach bloku sowieckiego. Myśl i koncepcja wsparcia tych cywilnych działań na rzecz reformy systemu prowadziła wprost do procesu KBWE. W ZSRR i pozostałych krajach Bloku rządy potraktowały zapisy o prawach człowieka, deklaracje dające podmiotowość państwom w zawieraniu umów, kształtowaniu rozwoju gospodarczego, społecznego, kultury jako rodzaj ornamentu bez rzeczywistego znaczenia. Dla działaczy organizujących społeczny opór wobec systemu politycznego Akt Końcowy KBWE stał się instrumentem wspierającym ich działalność. Jacek Kuroń decydując się na organizację Komitetu Obrony Robotników i działanie jawne (pod imieniem i nazwiskiem) uznał, że „Helsinki” dają dostateczną obronę przed represjami na wzór stalinowski. Powstanie organizacji w innych krajach Bloku (Karta 77 w Czechosłowacji, Komitety Helsińskie, Komitety Praw Człowieka w Rosji, Ukrainie) było zainspirowane traktatem KBWE. Postawienie na aktywność obywateli okazało się instrumentem strategicznym. Obok militarnej siły NATO, uruchomiło mechanizm pokojowych rewolucji i zmian na całym obszarze ówczesnego „Bloku Państw Socjalistycznych”. Konferencję KBWE (Akt podpisany 1 sierpnia 1975) należy traktować, jako przykład wprowadzenia do rywalizacji politycznej między rywalizującymi blokami państw aktywność obywateli jako czynnika sprawczego na międzynarodowej arenie politycznej. Pierwszym aktem tego podejścia było przyznanie A. Sacharowowi Pokojowej Nagrody Nobla (przyznanie – październik 1975. Wręczenie – 10 grudnia 1975) można traktować jako zastosowanie odmiennego, pokojowego instrumentu w rywalizacji Zachodu z Sowiecką Rosją. Spektakularnym wyrazem skuteczności tego instrumentu w kluczowych latach osiemdziesiątych był telefon M. Gorbaczowa do Sacharowa. Oznaczał on jego powrót z zesłania. Ten fakt pociągał za sobą całkowitą zmianę w traktowaniu demokratycznej opozycji w Rosji. Dla Jaruzelskiego6 był to sygnał, że także w naszym kraju należy przygotować grunt pod rozmowy z opozycją. Parlament Europejski daje wyraz wyznawanym wartościom poprzez ustanowienie Nagrody im. Sacharowa w 1988r.
W niniejszym eseju starałem się wskazać na kilka aspektów członkostwa w NATO, które wpływają na polityczną skuteczność tego Paktu. Każde jego rozszerzenie jest aktem politycznym, który na europejskiej arenie ma zniechęcać Rosję do agresji. Czynnikiem odstraszającym jest nie tylko siła militarna. Szerokie poparcie społeczne jest istotnym składnikiem tego odstraszania. Sygnalizuje bowiem, że obrona będzie obejmować nie tylko terytorium. Bronimy naszego systemu prawa, języka, kultury. Członkostwo w NATO jest zatem deklaracją wspólnoty cywilizacyjnej.
Sytuacja Ukrainy dobrze ilustruje postawioną przeze mnie tezę. W latach dziewięćdziesiątych poparcie dla członkostwa w NATO było znikome. Sympatia do Rosji utrzymywała się na wysokim poziomie. Dla Putina był to istotny argument zachęcający do politycznego podporządkowania Ukrainy. Wiele wskazywało na to, że ograniczone użycie siły wystarczy mu do realizacji tego planu. Przeszkodą okazały się europejskie aspiracje Ukraińców. Dzisiaj, wraz ze zdecydowaną obroną militarną, objawiają się one w postaci organizacji społecznych, które działają na rzecz integracji Ukrainy z Unią Europejską i członkostwa w NATO. Wśród obywateli Polski i Ukrainy należy budować świadomość, że sojusz gospodarczo/obronny naszych narodów jest niezbędny dla budowania siły odstraszającej Moskwę od myśli o strategicznym podporządkowaniu naszych krajów. Dzisiaj budujemy go każdym aktem naszego wsparcia Ukraińców w toczonej wojnie. Liczy się nie tylko udział naszego państwa. Nawet najdrobniejszy gest każdego obywatela ma znaczenie dla tego strategicznego sojuszu obronnego. Ten sojusz z kolei rodzi nadzieję w innych krajach. Białoruscy opozycjoniści od lat wskazują, że jest on ich nadzieją. Jak mówią, gdy go zawiążecie i spojrzycie na mapę, zobaczycie jak bardzo potrzebny jest w tym sojuszu Mińsk.
W świetle tych rozważań atak Moskwy na Ukrainę był możliwy, bo spóźniliśmy się z tym strategicznym sojuszem. Powinniśmy byli zdawać sobie sprawę z jego znaczenia i siły oddziaływania. Wykazała to przecież Bitwa Pod Orszą (1514). Sojusz ten niech będzie też odpowiedzią naszych pokoleń kończącą przeszłe lata naznaczone wzajemną nienawiścią i ofiarami.