SEA | O wojnie w „Znaku”
1807
post-template-default,single,single-post,postid-1807,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,side_area_uncovered_from_content,qode-theme-ver-9.2,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
 

O wojnie w „Znaku”

O wojnie w „Znaku”


Recenzja styczniowego numeru miesięcznika "Znak"

Recenzja styczniowego numeru miesięcznika "Znak"

O wojnie w „Znaku”
 
„Wojna” to temat miesiąca styczniowego, 704. numeru miesięcznika „Znak”. Marzena Zdanowska poświęciła swój wprowadzający artykuł prowadzonej współcześnie „ wojnie bez granic”, nie na konkretnym terytorium, tylko wszędzie i pod różnymi postaciami. Autorka uważa, że taka zmiana teatru naturalnego na wirtualny, a osoby obsługującej broń, przez automaty, może zacierać granice odpowiedzialności za działania, zwłaszcza za zabijanie. Pod tym kątem analizuje ona wojnę z terroryzmem. , Ale kto jest terrorystą? „Amerykanie na wszelki wypadek kontrolują wszystkich.” Za niektórymi autorami amerykańskimi Marzena Zdanowska zadaje pytanie, czy wydarzenia z 11 września 2001 r., nie są dzisiaj wykorzystywane do rozszerzenia kontroli nad społeczeństwem?” Czy przypadkiem podejrzliwość nie zinstytucjonalizowała się? Dowodem istnienia takiego zagrożenia mogą być rewelacje Edwarda Snowdena, że amerykańskie służby specjalne objęły kontrolą całą cybo- i teleprzestrzeń, czyli praktycznie wszystko. W związku z tym nasuwa się następne pytanie: „ Czy to jest atak?” 
Wprowadzeniem do redakcyjnej dyskusji pt „Wojny przyszłości” jest artykuł Rafała Tarnogórskiego. Kontynuując wątek Marzeny Zdanowskiej, autor stwierdza, że nowym obliczem wojny jest wojna z terroryzmem, „którą łatwo było rozpocząć, ale trudniej skończyć.”Dzisiaj niejednokrotnie trudno jest określić przeciwnika, którym stały się podmioty pozapaństwowe, łącznie z jednostkami. Zastanawiając się nad rodzajami wojen, czy też nad definicjami wojen, autor zastanawia się czy dotychczasowe pojęcia zdają jeszcze egzamin i dochodzi do wniosku, że obecny okres pod tym względem ma charakter przejściowy między tym, co znane i opisane, a nową jakością.  Dzisiaj celem wojny coraz częściej nie jest fizyczne zniszczenie przeciwnika, a zmuszenie go do określonego zachowania się i przyjęcia określonej ideologii. Według Tarnogórskiego, wojna dzisiaj stała się wszechobecna, choć często jest niewidoczna. Autor słusznie podkreśla znaczenie Karty Narodów Zjednoczonych w utrzymaniu pokoju, jednakże myli się twierdząc, że wojna w XX w. pozostawała legalnym środkiem rozstrzygania sporów między państwami. Otóż, wojnę poza prawem postawił tzw. Pakt Brianda-Kelloga czyli Pakt Paryski, zawarty w Paryżu 27 sierpnia 1928 r., który wszedł w życie 24 sierpnia 1929 r., a który ostatecznie podpisały 62 państwa.  Pakt był wprawdzie łamany, ale na jego podstawie główni zbrodniarze hitlerowscy zostali skazani przez Trybunał Norymberski za zbrodnię przeciwko pokojowi.
Sama dyskusja, w której uczestniczyli: Sławomir Dębski, Leszek Jesień i Rafał Tarnobrzeski uzmysłowiła, że dzisiaj zacierają się różnice między tym, czym jest wojna, a tym, czym jest pokój.  Zagrożenia militarne zostały zastąpione zagrożeniami innego rodzaju. Można powiedzieć, że wprawdzie żyjemy w czasach pokoju, ale jest to pokój pozorny. Dyskutanci zwracali uwagę na to, że we współczesnym świecie występują dwa rodzaje przewagi technologicznej: w kategoriach globalnych taką przewagę mają bezdyskusyjnie USA,  które dysponują narzędziami kontroli, do których nie mają dostępu inne państwa, natomiast w kategoriach narodowych taką niekwestionowaną przewagę nad obywatelem ma państwo. Z uwagi na umacnianie się tej przewagi państwa, w niedługim czasie można oczekiwać zainicjowanie walki społeczeństw przeciwko globalnej kontroli państwa nad jednostką. Zamachy terrorystyczne spowodowały, że rządy zbierają informacje o obywatelach „na wszelki wypadek”, a w USA robi się tak dlatego, że po prostu technologia na to  pozwala bez specjalnych problemów. Dla rządów zbierają informacje o obywatelach-konsumentach również wielkie korporacje między innymi po to, by się rządom przypodobać i uzyskać z tego powodu korzyści fiskalne.
Zwracano też uwagę na inne zagrożenie, jakim jest dehumanizacja współczesnego pola walki. Konflikt przyszłości może zacząć się nie od zrzucenia fizycznej bomby na terytorium przeciwnika, ale od zainfekowania wirusem systemu komputerowego banków, które stanowią krwioobieg dzisiejszych gospodarek.
Ciekawe, że mimo tych nowych wyzwań, państwa nadal zakładają utrzymanie konwencjonalnych armii, konwencjonalnie szkolonych.
W artykule „Najemnictwo, misja czy przygoda, czyli kim jest żołnierz początku XXI w.” Marcin Ogdowski zajmuje się motywami, jakimi kierują się żołnierze, biorący udział w misjach interwencyjnych. Okazuje się, ze poza ładnie brzmiącymi sloganami o „poczuciu odpowiedzialności za kolegów”, głównym motywem są pieniądze, dzięki którym młodzi ludzie „stanąć na nogach”. Generalnie, ci żołnierze spotykają się powszechnie z dezaprobata społeczną, która wybucha ze zdwojoną siłą, w przypadku kolejnych śmierci w czasie misji.
W artykule „ Co zmienią roboty?”, Błażej Sajduk zastanawia się nad skutkami coraz częstszego używania robotów w działaniach wojennych. Na marginesie bardzo kompetentnych rozważań sygnalizuje pewien kluczowy problem: Amerykanie prowadzą swe wojny bez wypowiedzenia. Wniosek nasuwa się autorowi  jeden: zastosowanie robotów na polu walki sprzyja dehumanizacji wojny i bezduszności żołnierzy. Amerykanie np. kierują swe bezzałogowe drony na ludzi tylko dlatego, że ich zachowanie wydaje się podejrzane. Oczywiście, brak styczności fizycznej z wrogiem niszczy wszelkie hamulce i operator robota bez żadnych praktycznie moralnych oporów zabija innych „na odległość”. Zdarzają się, oczywiście, pomyłki, ale wydaje się o czym już autor nie mówi –  że spory wpływ na gotowość naciśnięcia joysticka w określonym momencie ma fakt, że Amerykanie nie ratyfikowali statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego, którego byli inicjatorami i żołnierze amerykańscy nie mogą być legalnie sądzeni za zbrodnie wojenne czyli mogą bezkarnie zabijać.
Cykl „Wojna” wyjaśnia wiele spraw. Wydaje się jednak, ze redakcja nie ustrzegła się pewnej jednostronności, opierając cykl artykułów i dyskusję  na przypadkach i poglądach znanych w USA. O wiele bogatsze efekty cykl przyniósłby czytelnikom, gdyby zawierał również spojrzenie na współczesną wojnę, w tym na wojnę z terroryzmem, poprzez pryzmat Rosji,  która zwłaszcza ostatnio prowadzi wojnę z terroryzmem na swoim terytorium.
 
Jacek Potocki                                                                      
Członek SEA
 
Miesięcznik „Znak”, nr 704, styczeń 2014